Niespodziewanie

Brak komentarzy

Przyszła do mnie.
Przypełza nie zaproszona.
Po cichu. Prawie niezauważalnie.
Chciałam się jej pozbyć.
Zatrzasnąć jej drzwi przed nosem.
Ale im bardziej się z nią siłowałam tym bardziej się wciskała.
W każdy zakamarek umysłu.
Nie załatwiona sprawa.
Nie dokończona historia.

Nie mam pomysłu jak Cię zamknąć, jak przywrócić normalność.
Jak pozbyć się niesmaku.
Myśli,że spieprzyło się coś co ludzie nazywają przyjaźnią.
Jesteś porażką.
Jedyną moją porażką.

Przykro

2 komentarzy

Przykro patrzeć, gdy człowiek którego się lubi, morduje w sobie wrażliwego i mądrego faceta – zostawiając tylko żałosnego dupka.

Ruda

4 komentarzy

Stałam się ruda. Całkiem ruda.
Spoglądać w lustro i przez ułamek sekundy zastanawiać się – kogo się widzi – bezcenne…

Blisko rok

2 komentarzy

Blisko rok.
Tyle minęło od ostatniego tu wpisu.
Przejrzałam swoje notatki i pomyślałam jak wiele się zmieniło.
Wokół mnie i we mnie.
Odejście najbliższego przyjaciela było piekielnie bolesne.
Pożegnałam też kogoś , kto w moim życiu zmienił bardzo wiele – choć pojawił się w nim tylko na chwilę.
Te dobre chwile – a było ich niemało- dawały i ciągle dają przypływ adrenaliny i chęć by przeć do przodu.
To się nie zmieniło.
Ciągle chcę . Więcej. Mocniej. Bardziej.

Rozmowa

Brak komentarzy

- Jak długo będzie tym razem trwać Twoja chemioterapia?
- Wiesz.. zdania są tu trochę podzielone, ale można przyjąć, że dwa- trzy miesiące.. lub do końca życia.

Zawsze lubiłam to Twoje sarkastyczne i montypythonowskie podejście do samego siebie i do swojego życia, ale tym razem nie umiem się roześmiać.
Niedługo wyjedziemy na wspólne wakacje, pewnie ostatnie.
A ja próbuję odnaleźć w sobie tyle siły by nie wyprawić Ci stypy za życia a spędzić ten czas najprzyjemniej jak się da..
Trudno będzie.. Wiesz? Bardzo bardzo trudno..

.. a papieros zapalany od zapałki smakuje zupełnie inaczej niż ten podpalany zapalniczką..

Zostaw

Brak komentarzy

Ty tam gdzieś na górze..  Masz już tylu.. Zostaw tego na którego patrzysz..  Skieruj wzrok gdzieś indziej..

Ten dzień, w którym zabrał mnie do swojego pokoju, dał mi papierosa i powiedział te słowa – guz, obrzęk, operacja.  I zaraz po nich – będziemy walczyć.  Zawalczyłam wtedy o siebie. I dziś z równą determinacją zawalczę o Niego. Choć tyle razy wkurzył mnie swoją nadopiekuńczością, swoją despotycznością  i apodyktycznością..  Ciągle jest jedynym człowiekiem, którego słucham i przed którym pokornie chylę kark.

Tak zostanie, nawet jeśli będę musiała uklęknąć,  by Go podnieść gdy upadnie.

Jestem…  Zawalczymy razem. Przeszłam już tą drogę i poprowadzę Cię byś się gdzieś przypadkiem nie zgubił.

Ten cholerny rok w końcu się skończy.. Następny będzie lepszy.

Kilka słów..

Brak komentarzy

Wiesz.. gdy umówiliście się u nas w domu na spotkanie na dzień przed naszym urlopem , nie byłam tym wcale zachwycona. Zaganiana i zmęczona urywając się z pracy, robiąc po drodze zakupy, myślałam sobie że każdy inny dzień byłby lepszy.
Ale gdy weszłam do domu , uściskaliśmy się i wycałowaliśmy , byłam już szczęśliwa.
Te kilka godzin minęło jak chwilka. Było nam tak radośnie i spokojnie. I tak cudownie siedziało nam się na trawie przed tarasem. Tak świetnie rozmawiało. Śmieliśmy się w głos. Jak dzieci..
Patrzyliśmy na nasze Młode i rozmawialiśmy jak niedawno sami tacy byliśmy..
Nie mogliśmy się rozstać przed samochodem. Trzymałeś mnie za rękę a ja obiecywałam że dokończymy rozmowę, że przyjadę wreszcie do Ciebie, że będę pisać, że dzieci w samochodzie już się nudzą i już czas na Ciebie.
Pamiętam dobrze jak dla żartu zatrzymywałeś kilka razy samochód na podjeździe i jak nam machaliście wszyscy.
Następnego dnia pojechaliśmy do miejsca które nam wskazałeś. Mówiliśmy między sobą że to było nam pisane, że dlatego nie zorganizowaliśmy się wcześniej żeby pojechać tam gdzie Ty nas wysłałeś.
Grzesiek rozmawiał z Tobą przez telefon dziękując za kontakt i ciesząc się z tego miejsca a ja krzyczałam do słuchawki że porozmawiam później..
Wy kilka dni później ruszyliście do Chorwacji.

Gdy odebrałam telefon z informacją że nagle zmarłeś powiedziałam idiotycznie – Żartujesz?
Wiedziałam przecież że nikt by nie żartował w ten sposób, ale jednocześnie chciałam usłyszeć że to bezmyślny dowcip..
Wiesz.. w pierwszej chwili przyjęłam to tak spokojnie, tak beznamiętnie..
Pomyślałam że muszę zawiadomić Magdę i Mamę..
Ból przyszedł później.. kilka godzien później.. Gdy dotarło że nie opowiem Ci już dalszego ciągu historii, że nie przyjadę, że na podjeździe trzymałeś mnie za rękę ostatni raz..
Ciągle boli i popłakuję cichutko..
Czuję wyraźnie jak mówisz, że poszedłeś wcześniej sprawdzić ścieżkę .. żebyśmy my się nie zagubili po drodze.. Choć to ja zawsze decydowałam kiedy i gdzie idziemy. Tym razem nie dałeś mi szansy być pierwszą..

Byłeś przy mnie przez większość mojego życia. Zawsze w pobliżu, zawsze czuły i spokojny. Ufałam Ci bezgranicznie..
Bardzo mi będzie Ciebie brakować Rafale..
Dziękuję Ci Przyjacielu że byłeś ze mną przez tyle lat..

1 komentarz

Trzymam w dłoni nóż.
Obracam,otwieram go i zamykam.

I myślę sobie że jeśli będzie trzeba to
uwolnię Cię gdy wpadniesz we wnyki czy sidła tu rozstawione.
Bylebyś się mocno nie szamotał bo wtedy na pewno Cię nim poranię.

To zły pomysł. Czuję to. Niepotrzebnie wchodzisz do tego lasu.
Wiem. Mogłabym założyć kaganiec i przytrzymać za smycz.
Pokierować w inną stronę.
Ale Wilkiem nie da się sterować , nie da się go oswoić.

Rozejrzyj się. Popatrz. Ale nie goń za każdą myślą jak za zwierzyną.
Poczekaj na mnie.
Zapolujemy razem..

10671286_291616271049339_8305406912201907504_n

„Jeśli weźmiesz wszystko zapłacisz bólem… Nie musisz brać wszystkiego”
Pamiętasz te słowa? Pamiętasz kiedy zostały napisane?

Ta chwila, Ten moment

2 komentarzy

Uczucie szczęścia
Przychodzi w różnych, czasami zupełnie niespodziewanych momentach.
Bywa powoli rosnącym, wszechogarniającym uczuciem, wypełniającym każdą cząstkę ciała.
A czasami jest strzałem , uderzeniem, w którym myślisz – TAK , to właśnie jest TEN moment, ta chwila , CHCĘ JĄ ZAPAMIĘTAĆ.
Poczułam właśnie takie uderzenie.
Prowadząc samochód z Młodymi pasażerami.
Śmieli się w głos i przekrzykiwali w opowieściach.
I moment w którym razem śpiewaliśmy a w zasadzie krzyczeliśmy z Mansonem jego wersję Sweet Dreas.
Kilka chwil.
Uczucie szczęścia.
Chcę pamiętać

Kolejny rok

Brak komentarzy

..prawie za mną..
czas więc na coroczne podsumowanie..
Intensywnie. Tak śmiało mogę napisać. Przeżyłam ten rok bardzo intensywnie.
Zobaczyłam. Dotknęłam. Posmakowałam. Sparzyłam ręce. Odmroziłam nos. Przeżywałam euforię i wpadałam w czarne dziury. Zaginałam czasoprzestrzeń.
I mam poczucie że nie zmarnowałam ani chwili z podarowanego mi czasu.
Że biegnąc co prawda z wywieszonym jęzorem ale wciąż biegnąc nie odpadłam od peletonu :)

Pochłonął mnie nowy świat i nowe klimaty.
Nie myślałam że tak mocno mnie to zaangażuje.
Jak zwykle bezczelnie uważałam że nie ma już na tym świecie rzeczy które wzbudzą we mnie taką pasję.
Myliłam się , przyznaję to z pokorą.. po raz kolejny się myliłam.

Kilka lat temu wyznaczyłam sobie cel i zadanie.
Poznać jak najwięcej. Poczuć jak najmocniej. Nie przespać ani chwili.
I w tym mijającym roku wiem że mi się udało :)

czego i Państwu i sobie w kolejnych latach życzę..

Tylko jedno

3 komentarzy

Przeważa już tylko uczucie fizycznego zmęczenia..
Doszłam do etapu w którym niczego już nie chcę i niczego nie pragnę..
Totalne zniechęcenie do wszystkiego.
Do ludzi, do rozmów, do pisania, czytania , do flirtów , do seksu, do wszystkiego co dawało jakąkolwiek odskocznię..

Nie.. To nie jest wiosenna depresja. To tylko zwyczajne przepracowanie.
Każdego dnia rankiem, patrząc w lustro, mówię – jeszcze jeden dzień.. Jeszcze jeden dzień w którym przez 12 godzin będziesz pracować na pełnych obrotach .. Odpoczniesz jutro..

Nie walczę.
Wiem że to minie, że muszę po prostu przeczekać..

Jutro.. Moje ulubione słowo .. Jutro..

 

a tle facet który z pewną nonszalancją opowiada.. :

Czas biegnie po swojemu zupełnie nie zważając na moje działania.
Zawodowy Armagedon przerodził się w długotrwały kataklizm ale jak to z każdym długotrwałym stanem – przeraża tylko początek, potem następuje faza akceptacji i przyzwyczajenia.
Akceptuję więc to co wokół mnie się dzieje i każdego dnia idę kroczek dalej.

Po drodze zdarzyła mi się zawodowa porażka. Bolesna. Dotkliwa.
Nie zwykłam przegrywać. Nie umiem przegrywać.
I choć realnie patrząc szansę na wygraną miałam niewielką, wiedziałam o tym od samego początku, to liczyłam jednak na to że moja błyskotliwość, wiedza, konsekwencja przyniesie sukces.
Nie przyniosła.
Jeden dzień. Tyle potrzebowałam żeby otrząsnąć się z porażki, wyciągnąć wnioski i zaproponować kolejne rozwiązania.
Dużo to czy mało?
Jeden dzień.

W tle zawodowych działań przewija się nieustająca walka serca z rozumem..
Odchodzę, wracam, odchodzę , pozwalam wrócić i tak bez końca..
Może właśnie w tym chaosie jest mi dobrze ?
Może to właśnie niepewność i ciągłe poszukiwanie jest tym czego potrzebuję?

Jeszcze .. celowo zatrzasnęłam komuś drzwi przed nosem..  Ale nie jestem konsekwentna.. Zaglądam co jakiś czas czy może przed nimi  stoi ..

Nie wiesz czemu Ci to pokazałam, nie rozumiesz czemu wpuściłam Cię do środka, by chwilę po tym wykopać Cię z hukiem.. Może po to by sprawdzić jak jesteś silny? A może po to by samej sobie zamknąć tą ścieżkę?

Zawodowy Armagedon

5 komentarzy

(dzięki że tak to skomentowałeś:P)

Ratuję co się da ..
Czasami mam wrażenie że Ktoś Tam Na Górze sprawdza moją czujność i wytrzymałość..
Ciągle jeszcze jestem zbyt dobra w tym co robię by powaliły mnie jakieś tam przeszkody..

I dwa cytaty z tego tygodnia
Moja pracownica (próbując znaleźć pocieszenie) :
„Chyba nie ma takiego gówna w które nie wdepniemy”

I moja ukochana córka (patrząc jak bardzo jestem wykończona po powrocie do domu) :
„wiesz.. inne matki urodziły dzieci.. ale nie Ty ! Ty urodziłaś legendę ! :) „

W obu przypadkach roześmiałam się szczerze i głośno :))

Treść jest chroniona. Proszę podać hasło:

Kolejny raz

1 komentarz

zamordowałam telefon..
nie minęło nawet dwa miesiące od utopienia starego
tym razem podobno da się go zreanimować, ale na razie leży na sali intensywnej opieki i czeka na przywrócenie do życia..
w takim tempie do końca roku uda mi się wypróbować wszystkie dostępne modele na rynku..:)

Jak co roku o tej porze ruszyła zawodowa maszynka do niszczenia mojego wolnego czasu..

Może się starzeję, może mądrzeję ale jakby coraz mniej się tym przejmuję i coraz mniej angażuję..

I narty mi się marzą choć w tym roku chyba będą jednak nieosiągalne..

Szkoda..

Gorzki Dakar

Brak komentarzy

Tak, tak..
Naprawdę przejmuję się tymi wydarzeniami, naprawdę pasjonują mnie rajdy i naprawdę szczerze kibicuję kilku zawodnikom.
I już wiele razy mówiłam głośno, że przed śmiercią chciałabym móc pojechać w Dakarze, bez znaczenia czy jako balast czy pomoc do wszystkiego, choćby do podawania wody czy czyszczenia kibli.
Marzenie..

Tuż przed rozpoczęciem rajdu wycofał się J.Czachor. Świetny kierowca i cudowny człowiek.
Śmierć syna każdego sprowadza na kolana.. Nie wszystkim udaje się podnieść..
Tak mi przykro..

Rok temu ze smutkiem pisałam o śmierci E.Palante, a wczorajsza wiadomość o śmierci Michała Hernika po prostu mnie przygnębiła. Dwa lata przygotowywał się by spełnić swoje marzenie, by Dakarem uczcić swoje 40 urodziny..
Nie znałam go osobiście ale ze swoimi tęsknotami był mi tak bliski..
Po ukazaniu się wiadomości o jego śmierci tak wielu ludzi pisało że zginął w wymarzonym miejscu i czasie.. Gówno prawda!!
On nie chciał tam zostać, on chciał dojechać do mety i cieszyć się z tego że udało mu się tego dokonać i z dumą wrócić do domu..
I nie ma dobrych miejsc by umrzeć , tak samo jak nie ma dobrego czasu.
Pozostał ogromny żal że nie udało mu się zrealizować marzenia.
Tylko tyle, aż tyle..

W tym wymiarze spalone buggy Małysza i Martona , fakt że zdążyli uciec z wybuchającego samochodu zakrawa na cud. Dobrze, że skończyło się tylko spaleniem auta.. za rok wyruszą znowu. Wiem to.

I ciągle wierzę że tym razem Hołek dojedzie do mety i będzie na pudle.
I ciągle bardzo kibicuję Sonikowi i tak bardzo jestem dumna z jego jazdy.
Ale nie jest to już słodka radość.
Słodko – gorzki Dakar..

Od tych kilku lat gdy zmieniło się moje życie, gdy nauczyłam się inaczej patrzeć i cieszyć .. od tych kilku lat święta i wszystko co z nimi związane przebiegają.. łagodniej, spokojniej i bez nerwów:)
Nie zmienia się to że wszystko załatwiam na ostatnią chwilę,  że wszystko muszę zorganizować sama, że pierwszym wolnym dniem na jakiekolwiek zakupy to dzień przed wigilią.
Nie ulegają zmianie nocne zakupy zapomnianych drobiazgów, poranne szaleństwa gotowania i szykowania stołu.
Nie zmienia się to że na wieczór wigilijny zaczynamy wczesnym popołudniem..
Zmieniło się to, że nie denerwujemy się nawzajem, że nie ma niepotrzebnego ciśnienia i płaczu..:)
Wspieramy się i to naprawdę wielka zmiana..:)
Bez mojego despotycznego kierowania zgodnie dzielimy się obowiązkami, każdy zajmuje się tym co przychodzi mu najłatwiej..
I nawet fakt, że dzień wcześniej rozpadam się na tysiące kawałeczków nie powoduje niepotrzebnego niepokoju..
Dobrze mi..:))

Jeszcze jedna zmiana.. Twoje myśli i słowa w te dni.. Tak.. to wielka zmiana…

Samara

4 komentarzy

Czytelniczko bądź czytelniku..:)
Moje zapiski muszą być dla Ciebie nad wyraz interesujące co budzi moją radość ale i zadziwienie..
pozdrawiam:)

Choć teraz uznał, że czarne włosy bardziej mu pasują..
pokochałam za to co ma w głosie a co budzi dreszcze w każdym zakątku mojego ciała
pokochała za te słowa ..

Zabierz mnie do kościoła
Będę czcił jak pies w świątyni Twoich kłamstw
Powiem ci moje grzechy, a Ty naostrzysz swój nóż
Oferując mi tę nieśmiertelną śmierć
Dobry Boże, pozwól mi oddać Ci me życie.

***

To miejsce nie jest dla mnie.. jutro będę już daleko stąd

Bóg świadkiem, próbowałam  być tak jak wszyscy – to mój błąd

Kaftany konwenansów, różańce nieistotnych słów

uśmiech skrywa bunt, nie chce być już tu.

Dokąd wiedzie mnie ta droga nie wiem, ale nie zatrzymam się

Wolę choć chwilę żyć, niż długo ledwie trwać jak martwy cień

Do stracenia nie mam nic
Do odkrycia za to własny ląd
Nie będzie łatwo
Pokonać muszę swą niewiarę w siebie i opór słów
Nic się nie zmieni jeśli dziś
Nie zagram o wszystko albo nic
Taka okazja może być tylko raz

***

Chciałabym żebyś już wiedział
Chciałabym żebyś już powiedział
Chciałabym żebyś już był

nie lubię czekać.. bardzo nie lubię czekać..

ciąg dalszy nastąpił

4 komentarzy

1003591_667272853330274_1008359046_n 

Telefon nowy i dziewiczy.

Rozum nie chce wrócić z urlopu

Dusza szuka powodów by cicho kwilić .. widać taka jej rola..

Serce na razie nie krwawi choć czujne i w gotowości, przygotowane na każdą ewentualność..

Uczę się siebie .. na nowo.. 

Ciekawe doświadczenie..

 

 Dwa są rodzaje mądrości: jedna umożliwia działanie, druga zaś od takowego powstrzymuje. S.Lem

 


 

Rozum poszedł na urlop odpocząć..
Pod jego nieobecność utopiłam telefon. Na śmierć. W wannie..
Jako topielec nie wykazuje żadnej chęci współpracy a ja straciłam kontakt ze światem zewnętrznym..
Nie miałam świadomości jak bardzo ułatwiał mi kontakt ze światem, jak wiele rzeczy w nim przechowywanych straciłam bezpowrotnie, jak trudno teraz wrócić do starej, wysłużonej ale ciągle sprawnej Nokii.
Pamiętam jak się kiedyś zapierałam rękami i nogami mówiąc że telefon ma służyć wyłącznie do rozmawiania .  I od wczoraj służy wyłącznie do rozmów a ja, wkurzona i sfrustrowana, czuję jakby mnie pozbawiono wolności..

warczę dziś i gryzę.. wrrrrrrrr

rozum poszedł w odstawkę..
niech sobie chwilę biedaczek odpocznie..:))

1318492808_by_pustelniki_600

Czwartkowe dylematy

2 komentarzy

Rozum mi krzyczy :  spieprzaj jak najdalej dopóki masz szansę uciec
A dusza cicho kwili :  zostań bo znalazłaś to czego szukałaś a drugiej szansy nie będzie
A serce puka sobie w rytmie i wystukuje :  mnie tam wszystko jedno, czy zostaniesz czy spieprzysz i tak będę sobie krwawić..

Zabawy (w) słowa

7 komentarzy

Zauważyliście, że zdradzający mężczyźni mówią – moja kochanka.
Nie mówią- jestem kochankiem, mówią MAM kochankę.

Kobiety też zadziwiająco 
częściej przyjmują tą stronę- mówiąc o sobie- jestem kochanką..

Mężczyzna przyznający się że jest kochankiem jest… mało męski, ulegający , podporządkowany?

A która ze zdradzających kobieta powie : mam kochanka, lub co gorsze – mam kochanków? Sformułowanie – jestem kochanką- brzmi mniej drapieżne? Łagodniej?

Dominacje i uległość, posiadanie i przynależność, podporządkowanie,  schematy..
Tak nieliczni mogą się od nich uwolnić..

Powiedział mi :

8 komentarzy

Masz coś niepokojącego w oczach, pomimo uśmiechu, radości i pasji, pomimo namiętności, czasami wyziera z nich coś przerażającego , lęk który udziela się także mnie.. czemu smutnieję razem z Tobą?

Jak miałabym Ci odpowiedzieć? Jakich słów użyć ?
Wyziera – bardzo adekwatne słowo.
Nie zawsze mogę to schować, ukryć , zapomnieć..
Jak myślisz.. jak to jest żyć na co dzień z tykającą w głowie bombą?
Tak, tak.. tak wiem, że nikt nie zna dnia ani godziny, nikt nie wie co wydarzy się jutro .
Wiesz jaka jest różnica? Że ja wiem co może mnie spotkać ..
..frustruje mnie to, wkurza i drażni .. bo nie mam na to najmniejszego wpływu
Ty też nie masz władzy by to zmienić..
Więc nie smutniej razem ze mną, tylko zamknij szuflady z lękiem
Zasłoń je sobą..
Nie widząc ich – nie będę o nich myśleć
Nawet jeśli trwać ma to chwilę..
Chwilę, którą spędzamy razem
To dużo czasu .. to naprawdę dużo czasu
.. zanim zapomnę..

Odreagowałam
W najbardziej naturalny i atawistyczny sposób..

Potrzebowałam wiedzieć
Potrzebowałam potwierdzenia
Potrzebowałam zmiany

Teraz..

Wiem…

Jestem wyjątkowa
Jestem za silna nawet wtedy gdy staram się być uległa
Jestem całością

I czuję się wyjątkowo spokojna
I bardzo zmęczona

Ale to dobre zmęczenie, miłe zmęczenie, wyciszające zmęczenie..
i nawet jak zaboli.. trudno .. niech boli..  to co?

wiem że dam sobie radę..

Młodsza ode mnie 6 lat..
Jej walka zaczęła się później niż moja..
Wiedziałam doskonale że ma dużo mniejsze szanse niż ja..
Ale wierzyłam !
W nią..
Tak samo jak w siebie..

Aniu.. wiem , że już nic nie boli..

p.s. ..dzięki D. za stylistyczną czujność.. i za to że jesteś obok rozumiejąc, kiedy muszę pobyć sama.. dziękuję :)

z16626420P

Usypianie demonów

1 komentarz

Jutro .. przyszło dziś..
Demony powalczyły , powalczyły ale zmęczone moją wytrzymałością poszły grzecznie spać
znów muszą poczekać pół roku na kolejną potyczkę
jak jest?
jak mówi moje nad wyraz inteligentne dziecko – hujowo ale stabilnie :)

świecisz ale nie rośniesz – jak miło usłyszeć takie stwierdzenie pijąc w gabinecie całkiem dobrą kawę…

Ja i moje demony

3 komentarzy

Już czas
Wiem
Odkładam i przeciągam jak mogę
Nie, to nie niepokój
Nie , to nie strach
To tylko niechęć
przed spojrzeniami
przez tłumaczeniem się
przed obnażaniem 

O ileż przyjemniejsze jest zrzucanie ubrania w innych okolicznościach ;)

Jeszcze kilka dni, może jutro..
tak ;)
Zrobię to jutro !:)

myślproblem

Oto ja – Asystentka doskonała :)
Kilka ostatnich nocy poświeciłam na ratowanie przyjaciela i uzupełnianie jego zaległości.
Kilka kolejnych upojnych nocy przede mną.
Dzięki temu dowiedziałam się co oznacza alloplastyka zwykła i rewizyjna, realloplastyka, awulsyjne złamanie, artrodeza skokowo-piętowa ,koszyk Burch- Schneidera, Choroba Otto-Chrobaka, że już o prozaicznej hemostazie czy drenażu Redona nawet nie wspomnę..
Najpierw musiała ZROZUMIEĆ co piszę, by nasza wspólna praca była efektywna i przyniosła szybki sukces.
Zrozumiałam na tyle , na ile laikowi w tej dziedzinie , udaje się zrozumieć.
I sprawiło mi to przyjemność. Taką zwyczajnie namacalną satysfakcję.
Biorąc kolejne karty do rąk, niezmiennie widzę za nimi człowieka i często zastanawiam się , szczególnie przy bardzo skomplikowanych przypadkach, jak potoczyły się dalej jego losy..
A czasami myślę sobie- ileż ten człowiek miał szczęścia w życiu:)
Tylko gdy trafiam na przypadek o którym wiem, że nie zakończył się szczęśliwie – przychodzi moment refleksji.
To nasz życie jest tak nieprzewidywalne..

Dzisiejszy poranek nie należał może do najbardziej rześkich ale roześmiałam się w głos , gdy w oczy wpadł mi jeden z cytatów internetowych :

Codziennie rano budzę się piękniejsza ale dzisiaj to już kurwa przesadziłam.

A dzień zapowiada się bardzo długi i niezmiernie wyczerpujący.
Lubię ten stan lekkiego szaleństwa i stały dopływ adrenaliny.
Cholera – Lubię ten stan :)

..okazały się być nad wyraz ciekawe..
Noszenie owych butów przyniosło mi niespodziewane doznania:)
..( a jak pięknie wychodzą na zdjęciach…)
I coś mi się wydaje,że niedługo stanę się butocholiczką bo już następne stoją i kuszą…

Żeby odpocząć po sobotnich ekscesach, w niedzielę wybrałam się do lasu na grzybobranie
Uwielbiam łazić po lesie i żadne pająki, kleszcze czy inne owady mi nie straszne..
Troszkę mniej lubię zajmowanie się grzybami po ich zebraniu – ale…
Zamiast jasnego lakieru na paznokciach użyłam mocnej wiśni – i maskowanie grzybobrania okazało się być nad wyraz skuteczne..:))

A dziś , chyba po raz pierwszy, z przyjemnością stałam w sklepie, patrząc jak moje Młode dokonują szkolnych zakupów.
Stałam sobie grzecznie z boku, w uszach mając słuchawki z ulubioną muzyką, patrzyłam na rodziców szamocących się z obłędem w oczach i próbujących ustalić ze swoimi dziećmi niezbędne zakupy.
A moje.. metodycznie i spokojnie wybierały wszystko same, ustalając tylko ze mną czy warto wziąć ten czy inny produkt..
Poczułam się taaaakaaaaa dumna:)
I jednocześnie szczęśliwa
Cholera.. ja tam na górze mam jednak jakieś chody..:)
Nie każdemu trafiają się tak genialne dzieci:))

Uległam pokusie..

11 komentarzy

” i to nic że się w nich zabiję..
przynajmniej umrę w pięknych butach..”

butybuty1

Gdybym..

5 komentarzy

Gdybym się mogła rozmnożyć, powielić..
Jedna z moich kopii byłaby cudowną matką i żoną , dbającą o dom i najbliższych.. zapewniającą im bezpieczeństwo i szczęście.

Druga byłaby bezbłędnym doradcą pomagającym innym swym genialnym umysłem.. a przy tym idealną szefową.

Trzecia kopia byłaby najlepszym przyjacielem mającym zawsze czas by wysłuchać i przytulić lub pośmiać się wspólnie i napić radośnie wódki. Mogłaby też służyć jako chusteczka by w nią wypłakiwać żale wszelakie.

I byłaby też kolejna kopia..
wszystkie określenia które przychodzą mi na myśl sa jednak takie trywialne..
choć taka staropolska Bogdanka brzmi nieźle..
lub literacka Dulcynea..
dla odmiany Kokota jest niepoważna
a Metresa -zbyt pompatyczna
i chyba Faworyta.. to jedyne określenie kochanki z którym czułabym się dobrze..;-)

Wydawało się, że nigdy nie dotrę do miejsca, do którego należę
Nie chcę tracić czasu, tracić czasu, by przybyć

Cokolwiek powiesz, jest dobrze
Cokolwiek zrobisz, jest świetnie
Cokolwiek powiesz, jest dobrze
Milczenie nie jest wyjściem
Musimy o tym porozmawiać
Jeśli niebo jest po drodze
.. niebo jest po drodze.. :))

Wiem , wiem , wiem

Brak komentarzy

wiem jak bardzo mi się nie chce
wiem jak bardzo mi się chce
wiem, że powinnam zmusić się do pracy
wiem, że i tak zdążę przed terminami
wiem, że wchodzę do wody w której się mogę utopić
wiem ,że jak zacznę iść na dno to mnie wyciągniesz.. prawda?:)))

Woda.. wczoraj w ulewie, zdjąwszy buty na wysokim obcasie, próbowałam dobiec na boska do samochodu. Rzeka pod nogami, prysznic z nieba, po 10 minutach przestałam biec bo mokra byłam już wszędzie. Poszłam więc dalej spacerkiem patrząc na, obserwujących mnie zza szyb samochodów, zaintrygowanych mężczyzn..
tak, wiem że mam ładne i duże piersi i tak, tak wiem jak wyglądam w zmoczonej i ściśle przylegającej do ciała bluzce i nie , dziękuję, nie potrzebuje podwiezienia..

To było bardzo długie i bardzo mokre popołudnie…

Anglia

Pierwszy dwa dni- Londyn
Rozczarowało mnie to miasto.. Niestety..
(przepraszam jeśli ten fakt Ciebie rozczaruje)
Paryż kocha turystów i bardzo dba byś przez przypadek nie ominął miejsca którym masz się zachwycać.
Londyn- on jedynie toleruje zwiedzających.. Nic więcej..
Łaskawie akceptuje turystów.
Nie zachęca ani nie zaprasza.
Ale.. jeśli chcesz naprawdę znaleźć smaczki tego miasta to musisz je odnaleźć sam.
Ja je odnalazłam na Soho i na Brick Lane a tylko łażąc wszerz i wzdłuż Hyde Parku poczułam się naprawdę dobrze..
Za to w kilku miejscach nieźle się ubawiłam, szczególnie słysząc polskie rozmowy.

(podsłuchane przy Baker Street 221 B. Ona – mała, przysadzista Polka w wieku średnim, On okrągły, niewysoki w wieku bardziej dojrzałym.
Ona  -lekko piskliwym , zaaferowanym głosem :
- Zobacz, zobacz ile tu ludzi przed wejściem ! Może i my powinniśmy tam wejść i zobaczyć !
On  basowym acz znudzonym i lekko podirytowanym głosem:
- Byliśmy już , nie podobało Ci się…)

Londyńskie metro- absolutna porażka .. :(
Przyzwyczajeni do logicznych, prostych i przemyślanych wręcz przestrzennych paryskich rozwiązań przeżyliśmy mały szok w metrze londyńskim.
Pierwszy raz w życiu staliśmy w tłumie, w kolejce zarówno do wejścia jak i wyjścia z metra, poganiani i kierowani przez dwóch pracowników metra i jednego policjanta..
Na pytanie czy to jakiś wypadek czy katastrofa usłyszeliśmy że weekend- zwyczajny weekend w tym mieście..
A wpychanie się do przedziału i wysiadanie na każdej stacji by wypuścić wysiadających przypomniało mi czasy podróży pociągiem podmiejskim w początku lat 90 tych..
Humor poprawiło mi tylko oglądanie, równie ogłupiałych co moja, twarzy londyńczyków, orientujących się już w środku, że weszli jednak nie do tej co trzeba linii metra..

Nie pokochałam Londynu , tęskniąc już nawet nie za ulubionym Paryżem ale choćby Edynburgiem i wrzosowiskami Szkocji..

Z ulgą wyjeżdżaliśmy więc z Londynu z lekką nieśmiałością udając się do przyjaciół mieszkających godzinę od Stolicy i dalej, na angielską wieś.
I tu  przyszło wreszcie miłe uczucie ekscytacji, zachwytu i poczucie piękna.
Z ogromną przyjemnością jeździmy po małych miasteczkach, gdzie  na każdym kroku cieszą oczy przepiękne domki z piaskowca lub starej cegły , gdzie tak bardzo zachwycają  stare kościółki z przyległymi cmentarzami.. Gdzie na każdym kroku dotykam przeszłości i przyszłości ..
I to jest to na co czekałam, to są dania które przynajmniej przez chwilę zaspokajają mój wieczny głód i niedosyt..:))
I dziękuję Bogu za to, że mogę w taki sposób spędzać wakacje i że moi najbliżsi dzielą ze mną te same emocje..
Nastolatki chcące spędzać dwa tygodnie na łażeniu z rodzicami po ulicach i polach- rzecz bezcenna..:))
I słowa Karoli który spowodowały wilgoć pod powiekami..
Wiesz jak bardzo się cieszę że chcecie z nami zwiedzać?! Reszta znajomych albo jeździ na jakieś idiotyczne kolonie czy zgrupowania albo leży bez sensu na plaży.. Bo ich rodzice nie chcą z nimi niczego zwiedzać . A już na pewno nie chcą tyle gadać co wy z nami. Dzięki Mamo
(Ego poleciało wprost pod niebiosa z dumy)

A dziś  spotkało mnie przeżycie ekstremalne :
Jazda na rowerze po angielskim parku i miasteczku.
Na poziomie rozumu doskonale wiedziałam o lewostronnym ruchu ale każdy wjazd na rondo kończył się ściskiem pośladków i wyrzutem adrenaliny
Po godzinie, z roweru schodziłam na trzęsących się nogach, mokra absolutnie wszędzie.. I bynajmniej nie z wysiłku. Pośladki wcale nie chciały się poluźnić i przez kolejną godzinę  były spięte i twarde  jak kamień..:)))

Dalsza część zwiedzania przede mną..:)

w tej chwili – z Paryża:)
Uwielbiam to miasto
Nawet potworny upał który jest w tej chwili mi nie przeszkadza:)
Urok, czar, dotykanie przeszłości i przyszłości w jednym momencie
Kocham to miasto za wszystko!:)
Jutro nad morze a wieczorem powrót do Paryża i tydzień łażenia po jego wszystkich zakamarkach
JEST MI DOBRZE I JESTEM SZCZĘŚLIWA :)))

Z LIŚCIA?

13 komentarzy

Scenka popołudniowa
Taras przed biurem. Biuro mam na piętrze. Na dole kilka sklepów w tym jeden monopolowy czynny całodobowo.
Późnym popołudniem stojąc i delektując się papierosem słyszę rozmowę dochodzącą z dołu 
– No stary , no mówię, przywaliłem mu w mordę z liścia, z liścia jak normalnej babie – a on nic.
Ciekawość była silniejsza więc mało nie wypadłam przez barierkę wychylając się żeby zobaczyć tych żuli.
I tu kolejne zaskoczenie
Tak na oko trzydziestokilkuletni, przystojni i zadbani faceci. Markowe , klasyczne ubrania. Czyste, eleganckie buty.
Nawet inteligencja im z twarzy odrobinę wyzierała..
zastygłam z papierosem w ustach myśląc.. nie jestem normalna baba.. nigdy z liścia nie dostałam…

Ja zwykle.
Niezależnie od tego  ile mam czasu i jak duża jest sprawa którą prowadzę.
Myślę o niej codziennie ale zmobilizować się i usiąść do pisania gdy nie mam bata nad głową – to rzecz niemożliwa.
Wielokrotnie sobie obiecywałam, że następnym razem będę pracować systematycznie, spokojnie, że nie będzie stresu i pracy na wariackich papierach.
Nic z tego.
Może to tak jest, że potrzebuję przypływu adrenaliny z powodu upływającego czasu i stresu że mija mi termin.
Wtedy wchodzę na wyżyny.
Od poniedziałku próbowałam dokończyć papiery nad którymi siedzę od miesiąca.
Sprawa nad wyraz trudna i skomplikowana a termin upływał mi dziś.
Poniedziałek przemknął, wtorek poświeciłam tylko na myśli a wieczór na wyciąganie z tarapatów innego nieszczęśnika.
Środa- tak to będzie TEN dzień. Zostaję w domu , wyłączam telefon i skupiam się na pisaniu.
I prawie by mi się udało … gdyby nie burza przechodząca nad moją wsią i zerwana linia energetyczna.
Idiotycznie pisze się prawnicze trudne teksty przy świeczce, wyszukując orzecznictwa i zbierając to wszystko w całość możliwą do strawienia.
Baterie w laptopie wystarczyły tylko na 2 godziny.
I tak , już po 22 musiałam zakończyć swą twórczą działalność.
Od rana czyste szaleństwo.
Wprowadzanie tekstu, poprawki, załączniki..
O godz. 16 byłam cala mokra ale i zadowolona.
Tak, kolejny raz się udało choć tym razem naprawdę wielkim kosztem..
Ale następnym razem będzie inaczej…
Na pewno..
Dam sobie ze trzy dni !
O !
Tak właśnie zrobię !
-:)

glupie_miny

Jesteś pieśnią napisaną rękami Boga
Nie zrozum mnie źle, bo to może trochę dziwnie dla Ciebie brzmieć
Ale posiadasz miejsce, w którym ukrywają się wszystkie moje myśli
I właśnie tam, pod Twoim ubraniem – tam je znajduję 

Underneath your clothes
There’s an endless story
There’s the man I chose
There’s my territory
And all the things I deserve
For being such a good girl .. for being such a good girl

hmmmm.. tylko czy ja jestem taką grzeczną dziewczynką..?
i czy będę TAKĄ grzeczną jaką chcesz..?

***



zlakob

Treść jest chroniona. Proszę podać hasło:

Kozy, kozy, kozy

3 komentarzy

Gdzie się nie obrócę – tam kozy.
Nie jedna, nie dwie. Stado całe
Dla nie wtajemniczonych w skrócie:

Icek przychodzi do rabina po marudzić na warunki mieszkaniowe.
– Żona, dzieci, synowe, zięciowie, wnuki – hałas, ścisk, rwetes. Nie daje się wytrzymać.
Na to mądry stary rabin mówi:
-Icek, ty kup sobie kozę.
Icek zdziwiony ale przecież rabin mądry i słuchać go trzeba. Kupuje kozę, po tygodniu przychodzi kompletnie załamany.
– Coś mi doradził rebe, żona, dzieci, synowe, zięciowie, wnuki – hałas, ścisk, rwetes. A jeszcze koza beczy, śmierdzi, wszystko zżera, katastrofa, totalne pobojowisko.
-Icek, ty sprzedaj kozę.
Icek kozę sprzedaje, wraca rozanielony. W domu sielanka – cisza, spokój, mnóstwo miejsca, wszyscy szczęśliwi.

Moich się sprzedać nie da !
Nikt nie kupi.-:(
Wolno je chciałam puścić, ale te kozy uparte iść w cholerę nie chcą.

To zaczęłam je zarzynać..
Pierwszą ukatrupiłam dziś.
Reszta albo ucieknie ze strachu albo będzie czekać na dorżnięcie w odpowiednim czasie..
Z noża mi kapie.. kap..kap..

 

1254326318_by_Terror1846_600

Fascynujące czarne oczy i przeszywające na wylot spojrzenie..
Kobiece kształty powodujące szybsze bicie serca..
ale męski , analityczny umysł budzący niepokój i drżenie rąk???

a to wszystko od statecznego Urzędnika Bardzo Poważnego Urzędu , proszącego o kontakt i podpisującego się „cichy wielbiciel”..

Cieszyć się czy martwić??

Udało się !!!
Po przeszło dwóch tygodniach autoryzowanemu dealerowi Forda udało się wymienić dwa koło i oddać mi auto.
Dumna jestem z obsługi, dla tak skomplikowanej czynności potrzebowali jedynie dwóch tygodni!!
Panowie mocno się sprężyli, napięli i proszę- mamy naprawę!
Wielkie to osiągnięcie współczesnej motoryzacji- wymiana DWÓCH KÓŁ!
Co tam jakaś F1 i wymiana czterech opon w dwie sekundy..
Pokonać własną niemoc i ograniczenia biurokracji- oto prawdziwy sukces!
Ze wzruszeniem usiadłam za kierownicą i z przyjemnością wracałam do domu w trzydziestostopniowym upale. Choć nie przywiązuję się do rzeczy, to jednak powrót do C-Maxa wydobył ze mnie westchnienie ulgi i promienny uśmiech na twarzy.
Mała rzecz- a jak cieszy !

A poniżej obrazek który mnie rozczulił w trakcie jazdy i musiałam zrobić fotkę.. zuk

Robili co mogli, dojechali  nawet do  80 na liczniku! Czekałam tylko na moment w którym wystartują i odlecą w przestworza bo odgłosy dochodzące z ich pojazdu były niczym start odrzutowca..:)

5JBwd

- C-Max w ramach myśli samobójczych pozbawił się dwóch opon i felg.Może był to akt rozpaczy w proteście że za kierownicą usiadł Ślubny? Może pomyślał, że go nie kocham i go zostawiłam a on tak bardzo nie chciał być używany przez nikogo innego? Niestety efekt jest taki, że zwiozłam go lawetą do serwisu i został się sam wśród obcych Fordów czekając aż papierkologii stanie się zadość i będzie mógł po wymianie wrócić do mnie.
Na czas jego pobytu w lecznicy samochodowej dostałam inne auto.
Przepraszam z góry wszystkich użytkowników Opla, ale Astra którą ja dostałam jest śmierdząca, niewygodna i ogólnie nieprzyjazna w prowadzeniu. Dawno już nie jeździłam równie bezsensownym autem a jeździłam naprawdę wieloma. Nie polubiłam jej a ona nie polubiła mnie. Trudno. Musimy się kilka dni pomęczyć razem ale wiem że z przyjemnością ogromną oddam ją tak szybko jak się da.

- laptop odmawia mi przyjemności pisania blokując co jakiś czas dowolne literki na klawiaturze ewentualnie na przemian poruszając samodzielnie kursorem.. Przejawem wielkiej determinacji z mojej strony jest próba pisania czegokolwiek.. zanim się wkurzę i wyrzucę do kosza dam szanse na samodzielną naprawę.. ciekawe czy skorzysta.

pobraneDziękując za życzenia tym którzy pamiętali
- śle uśmiech:)


  • RSS