Przyszła do mnie.
Przypełza nie zaproszona.
Po cichu. Prawie niezauważalnie.
Chciałam się jej pozbyć.
Zatrzasnąć jej drzwi przed nosem.
Ale im bardziej się z nią siłowałam tym bardziej się wciskała.
W każdy zakamarek umysłu.
Nie załatwiona sprawa.
Nie dokończona historia.

Nie mam pomysłu jak Cię zamknąć, jak przywrócić normalność.
Jak pozbyć się niesmaku.
Myśli,że spieprzyło się coś co ludzie nazywają przyjaźnią.
Jesteś porażką.
Jedyną moją porażką.